W kwietniu1807 roku wojska Napoleona maszerowały przez okolice Paprot. Jeden z mieszkańców Paprot, pasąc krowy, znalazł na paprockich torfowiskach sprzączkę od żołnierskiego pasa. Spodobała mu się i zabrał ją do domu. Możliwe, że właściciel pasa poległ na torfowisku. Od tamtej pory zaczęły się dziać dziwne rzeczy a to nad torfowiskiem zapalają się tajemnicze ogniki a to w czasie jesiennych wichrów /szczególnie w okolicy Dnia Zadusznych/ daje się słyszeć jękliwy głos
- Szzzz, Uhuu, pastuchuuu, odnieś zzz powrotem na miejsce sprzączkęęę szzz... - świszczący wśród gałęzi rosłych drzew na południowym skraju wsi.
Kwiat paproci
Pewna biedna wdowa, komornica wsi, przymierała głodem, nie mając już czym nakarmić swojego jedynego synka, postanowiła spróbować szczęścia. Słyszała ongiś, że w noc świętojańską zakwita paproć i ten kto kwiat paproci znajdzie będzie opływał w dostatku. W ten czas rzeka Grabowa w pobliżu znaleziska rozstąpi się i otworzą się wrota do sezamu, gdzie znajdują się niezliczone skarby. Pamiętać jednak należy, żeby zdążyć opuścić sezam przed trzecim pianiem kura. Biedna wdowa wraz z synkiem udała się w olchowy zagajnik gęsto porośnięty paprociami szukać kwiatu paproci. Miała szczęście. Znalazła kwiat paproci. Zrazu dał się słyszeć przeraźliwy łoskot. To wrota sezamu, nie oliwione od wieków, ze szczękiem otwarły swoje podwoje. Oczom wdowy pokazał się widok niezliczonych skarbów. Nie zastanawiając się, wbiega w czeluść sezamu. Synka posadziła na złotym zydelku a sama zgarniała w zapaskę ile tylko mogła udźwignąć. Tak zapamiętale zbierała skarby, że w ostatniej chwili usłyszała trzecie pianie kura. Zdążyła jeszcze wyskoczyć na zewnątrz sezamu. Nagle przypomniała sobie, że w sezamie pozostał jej synek. Rozpatrzona jęła rwać ziemię gołymi rękami. Nic to nie dało. Wrota się zawarły i woda wartkim nurtem płynęła do morza. Biedna wdowa wróciła do wsi cała zapłakana. Skarby, które nazbierała w zapaskę jej nie cieszyły. Przecież największy skarb - jej synek, został na zawsze w sezamie. Skarby rozdała biednym ludziom. Płakała cały rok i niecierpliwie czekała następnej nocy świętojańskiej a może się uda znaleźć kwiat paproci. Chociaż kosteczki syna zabrać i po bożemu pochować?. Doczekała się nieszczęsna następnej nocy świętojańskiej. Miała niezwykłe szczęście. Pewnie się Bóg nad jej losem ulitował. Znalazła kwiat paproci. Zrazu dał się słyszeć przeraźliwy łoskot. To wrota sezamu, ponownie, ze szczękiem otwarły swoje podwoje. I stał się cud. W sezamie zastała żywego synka. Nie wiele się zastanawiając porwała go i czym prędzej opuściła sezam nie zwracając wcale uwagi na nieprzebrane skarby. Mieszkańcy wsi pomni jej dobroci, przecież najbiedniejszych obdarowała skarbami, nie dali jej zaznać głodu. Odtąd wdowa i jej synek żyli długo w dostatku i szczęśliwie.
_________________ Mieszkam wszędzie ale najczęściej w Sławnie
Zobacz następny temat Zobacz poprzedni temat Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach